Sposób jest szybki, prosty i przyjemny w wykonaniu. Przyznam się, że musiałam trochę par porobić, żeby zorientować się jak zszywa się takie skarpetki, ale w końcu załapałam i jestem w trakcie robienia kolejnej pary. Nie jest to może ostatni krzyk mody, ale wg mnie nie są one tak zupełnie "babcine".

Swoją drogą im jestem starsza tym bardziej zwracam uwagę na funkcjonalność, a nie ostatnie krzyki mody;) Z całą pewnością skarpetki spełniają swoją funkcję, szczególnie w zimnym domku, na końcu świata, gdzie lada dzień jedną z rozrywek będzie odśnieżanie, a palenie w kominku stanie się koniecznością, a nie romantycznym akcentem na miły wieczór.

Ale SUPER :) Do tego te odjechane kolory, EXTRA!!! Muszę wypróbować ten sposób, koniecznie...
OdpowiedzUsuńŚwietne skarpetki.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńależ ja tu blog odkryłam!!!!!same cudowności
OdpowiedzUsuńBetiiii ja chce takie czerowne i zielone pod choinkę;-)) zajebiaszcze:) Buziak!
OdpowiedzUsuńwitam, cudowne skarpetki, też by się chciało takie zrobić, czy mogłabym prosić o "przepis" na te skarpetki
OdpowiedzUsuńaska0578@wp.pl z góry dziękuję