Jestem fanką Pani
Fasoli ;) i jej bolerek. Wzięłam więc do rąk 540m cieniutkiej
DUO Merino lammeuld, okrągłe druty 2mm i i zaczęłam robić coś podobnego do bolerka. Nie było łatwo, bo nadal mam problem z prawidłowym wymierzeniem robótki tak, by dało się ją nosić gdy będzie gotowa;)
Najpierw nadałam mu taki kształt jak poniżej na zdjęciu

zszyłam

dorobiłam pseudo kwiatka na szydelku (uczę się szydełkować, ale nie czuję tego w ogóle), bolerko powiesiłam na krześlę i wydawało się, że jest pięknie;)

Następnie przyodziałam siebie w tę "cudowną" ręcznie wydzierganą rzecz

i zorientowałam się, że bolerko jest trochę przyciasne:) i zwija się na brzegach... ale przynajmniej robiąc je poznałam nowy wzór Lily of the Valley, który znalazłam w książce
Knitted Lace of Estonia
Tak na marginesie to trafiłam w sklepie na fajne wełniane kapcie. Może kiedyś spróbuję takie zrobić.
